Ukraina - pivot na Wielkiej szachownicy, rozdarty rozgrywką miedzy Rosją a USA

Ukraina: Dlaczego mielibyśmy wspierać banderowców?

Odkąd zaczął się kryzys na Krymie, na forach internetowych zaroiło się od komentatorów wykrzykujących, że udławimy się tą naszą pomocą dla duchowych synów Bandery, dla zasiadających w ukraińskim rządzie faszystów i antysemitów. Wkrótce potem Newsweek zidentyfikował ich jako członków rosyjskich Brygad Sieciowych i odtąd na forach trwa festiwal polowania na ruskich agentów.

Jednak – skoro ziarno wątpliwości już zostało zasiane – czy faktycznie powinniśmy pomagać ludziom, których przodkowie te 70 lat temu wymordowali dziesiątki tysięcy Polaków na Wołyniu? Dlaczego wspierać kraj, którego politycy chcą zagarnąć część naszego terytorium (bo rzekomo jest ukraińskie)? 

Odpowiedź jest prosta: te rzeczy nie powinny nam przesłaniać realpolitik. Tak, wiem, że to brutalne i cyniczne, ale taka jest prawda, że kwestie narodowej pamięci i dumy należy poświęcić, by uchronić nas przed realnym niebezpieczeństwem i zapewnić szansę na dojście do takiego poziomu dobrobytu i siły, że będziemy mogli sobie pozwolić na luksus odgrywania się na sąsiadach za przeszłość (jeśli będzie nam wtedy jeszcze na tym zależało).

Jak to się ma do Ukrainy? Ukraina jest krajem o ważnym położeniu strategicznym między Rosją a Unią Europejską/NATO. Jest państwem buforowym, a więc takim, który leżąc między dwoma konkurującymi ze sobą graczami geostrategicznymi staje się dla nich polem walki o wpływy.

Dlaczego Ukraina jest ważna dla Rosji?

  • bez Ukrainy Rosja odpływa w stronę Azji, przestając być imperium euroazjatyckim (mogłaby pozostać imperium, ale azjatyckim). Jeśli zdecydowałaby się odpuścić sobie Ukrainę to siłą rzeczy musiałaby się skupić na konfliktach azjatyckich: z Chinami, Japonią, z krajami centralnej Azji popieranymi przez społeczność muzułmańską. O kraje te musiałaby zresztą konkurować z Chinami,  co oznaczałoby wyniszczającą rywalizację między tymi graczami rangi światowej.
  • Ukraina jest kolebką Cerkwi Prawosławnej, więc jej strata byłaby dla Rosji ciosem propagandowym, który mógłby być następnie wykorzystany do uzyskania wpływu na bardziej religijną część Rosjan
  • Rosja ma gospodarkę opartą na surowcach a przez Ukrainę idą rurociągi ropy naftowej i gazu ziemnego. Dodatkowo ukraińska zwierzchność nad Krymem oznaczała również kontrolę nad sporym kawałkiem Morza Czarnego, po dnie którego mają biegnąć kolejne rurociągi i w poprzek którego pływają tankowce z ropą z regionu Morza Kaspijskiego i Azerbejdżanu. W tej chwili, po aneksji Krymu, zmieni się podział wód terytorialnych między Ukrainą a de facto Rosją tak, że wschodnia część ukraińskiego wybrzeża jest zupełnie odcięta od Morza Czarnego, natomiast po zachodniej stronie zostaje jej tylko strefa przybrzeżna granicząca z rumuńską EEZ. Kluczową północną część akwenu przejmuje Federacja Rosyjska.

Dlaczego Ukraina miałaby być ważna dla nas? Generalnie dlatego, że nie chcemy, by Rosja urosła w siłę. Rosja ma mocarstwowe zapędy, ma przekonanie o tym, że powinna w Eurazji odgrywać specjalną rolę. Co więcej, zdecydowana większość Rosjan podziela to zdanie i chciałoby poczuć znów siłę i wielkość jak za ZSRS. Naszym – między innymi – kosztem.

Jeśli chcemy być niezależni, wolni od dyktatu przynajmniej zza Buga, to musimy się sami o to zatroszczyć. Wiadomo, że Rosja będzie dążyła do rozszerzania swojej strefy wpływów (Putin nie robi z tego tajemnicy przynajmniej od 2008) i siłą rzeczy będziemy poddawani ze strony Rosji różnym wpływom, naciskom i atakom. Oczywiście, jakoś będziemy odpowiadać, najlepiej jednak, by ta walka nie zahaczała bezpośrednio o nasze terytorium, gospodarkę czy wpływy na arenie międzynarodowej. Właśnie po to państwa zabiegają o to,  by między nimi a rywalami (czy wręcz wrogami) były państwa buforowe, by to one przyjęły na siebie ciężar rozgrywek między silniejszymi sąsiadami.

Ja wiem, że wielu Polaków ma zastrzeżenia i dylematy moralne. Ale zróbmy eksperyment myślowy i przenieśmy obecne doświadczenia ukraińskie na nasze poletko. Czy chcielibyśmy być zmuszeni tłumić secesję Górnego Śląska? Może Wietnamczycy z Wólki Kosowskiej czują się źle i chcieliby więcej autonomii i poszanowania dla swoich praw. Czy na pewno chcemy zostawić Ukrainę na pożarcie i czekać na naszą kolej? Jesteśmy w kolejce zaraz za triadą państw bałtyckich.

3 myśli nt. „Ukraina: Dlaczego mielibyśmy wspierać banderowców?”

  1. Ciekawie mi się czytało ten wpis. Mam nadzieję, że nikt nie poczyta sobie za ujmę, jeśli się z nim w większości nie zgodzę.

    Sprawa pierwsza: Ukraina nie jest ważna dla Rosji jako tunel do imperializmu w stronę europejską, bo gdyby Rosji bardzo na tym tunelu zależało, zrobiłaby go sobie przez Białoruś. Z kilku powodów.
    a) Unia Europejska będzie się wiła jak piskorz, a i tak nie da rady przekonująco stanąć w obronie Łukaszenki. Janukowycz zachowywał więcej pozorów prezydenta o akceptowalnym w UE stylu sprawowania władzy.
    b) Na Białorusi jest znacznie gorszy klimat do oddolnego Majdanu. Siłą rzeczy znacznie trudniej jest też wiarygodnie przygotować coś takiego z zewnątrz.
    c) W ostateczności Rosjanie mogliby użyć siły militarnej bez obawy, że przy tej okazji zniszczą kurę znoszącą złote jaja, czyli gazociągi do Europy, bo na Białorusi ich nie ma.
    Gdyby jednak Rosja poszła w tym kierunku, to polska polityka zagraniczna powinna zrobić wszystko, żeby ten tunel był jednak drążony przez Ukrainę, a nie przez Białoruś, bo ukraiński ma małą szansę przejść przez Słowację, Węgry, Austrię, Czechy i oszczędzić Polskę, a białoruski takiej szansy nie ma wcale.

    Sprawa druga: Ukraina jako kolebka Cerkwi Prawosławnej jest dla Kremla praktycznie w ogóle nieistotna. Rosja to nie Polska, gdzie hierarchowie religijni dysponują masą sznurków, za które pociągają z tylnego siedzenia. Tam trzymanie za mordę, jeśli w ogóle działa, to w odwrotnym kierunku.

    Ukraina jest Rosji potrzebna z dwóch powodów. Jednym są słusznie wskazane gazociągi. Drugi powód jest taki, że brak reakcji Putina na obalenie siłą legalnego prezydenta Ukrainy mógł za parę miesięcy skończyć się próbą obalenia siłą legalnego prezydenta Rosji. W Rosji ta próba by się nie powiodła, ale po co strzelać do ludzi, jeśli można tego nie robić?

    Sprawa trzecia: z punktu widzenia polskiej polityki realnej jest kompletnie nieistotne, czy Rosja urośnie w siłę. To byłoby istotne, gdyby siły Polski i Rosji były porównywalne, ale tak nie jest. Rosja może sobie urosnąć w siłę, pozostać w miejscu albo osłabnąć, a zdanie, że jest dużo silniejsza od Polski, nie przestanie być prawdziwe. Dlatego dla Polski znacznie istotniejsze jest, żeby w Rosji nie było silnych, antypolskich nastrojów. No i żeby było to państwo możliwie przewidywalne.

    Co innego Ukraina. Ona jest bliższa Polsce, zarówno jeśli chodzi o siłę, jak i o sąsiedztwo. Dlatego w naszym interesie nie leży zbyt silna Ukraina. W naszym interesie leży Ukraina wystarczająco silna, żeby odgrodzić nas od Rosji od południowego wschodu, ale ani o jotę silniejsza. To podstawa polityki realnej: silny kraj to ten, który ma słabych sąsiadów. Z Rosją sąsiadujemy od Suwalszczyzny i nie poradzimy nic ani na to, ani na fakt, że Rosja jest silna. Ale nie musimy sobie hodować po sąsiedzku silnej Ukrainy.

    Sprawa czwarta: jeśli tak ważne jest dla nas, że Ukraina jest państwem buforowym między Rosją a UE/NATO, to chyba nie powinniśmy wspierać sił, które przyczynią się do przyjęcia Ukrainy do UE/NATO, bo wtedy nie będzie państwa buforowego między Rosją a UE/NATO.

    Sprawa piąta: „Czy chcielibyśmy być zmuszeni tłumić secesję Górnego Śląska? Może Wietnamczycy z Wólki Kosowskiej czują się źle i chcieliby więcej autonomii i poszanowania dla swoich praw.” Te pytania nie zostały przeanalizowane z punktu widzenia polityki realnej, a dla mnie odpowiedzi na nie z tego punktu widzenia wcale nie są oczywiste. Czy Polska dopłaca do Górnego Śląska czy na odwrót? Jeśli dopłaca, to secesję powinniśmy przyjąć jak zdjęcie z pleców garba. A mam wrażenie, że dopłaca. Podobno prawie wszystkie kopalnie są nierentowne.

    Z punktu widzenia polskiej racji stanu należało pomóc w tłumieniu Majdanu na samym początku: wtedy, kiedy alternatywą dla Majdanu był Janukowycz i Ukraina w swoim kształcie z momentu rozpadu ZSRS. Potem sytuacja zabrnęła już za daleko. W tej chwili dobrego wyjścia dla nas nie ma, bo najlepsze teoretycznie wyjście, czyli siłowe przywrócenie Janukowycza na stanowisko prezydenta Ukrainy, nie jest już możliwe. A nawet gdyby było, nie będzie miał posłuchu, żeby realnie trzymać władzę. Najmniejszym złem z punktu widzenia polskiej realpolitik jest moim zdaniem uznanie aneksji Krymu przez Rosję, uznanie nowych władz Ukrainy, a na przyszłość według zasady: nie uznajemy pierwszego, który chce siłą zwalczyć na Ukrainie legalną władzę, a następnie uznajemy tego, kto chce walczyć z tym, kogo nie uznajemy, i vice versa.

    Łączę wyrazy szacunku.

  2. No to po kolei:
    1. Nie chodziło mi o to, że Rosja miałaby przez Ukrainę eksportować imperializm. Faktycznie, to samo mogłaby robić przez Białoruś w ramach ZBiR. Choć być może Ukraina ma lepszy, nie tak zabagniony teren, lepszy dla czołgów.
    Chodzi o to, że jeśli Rosja zrezygnowałaby z Ukrainy, to natura nie znosi próżni: jej uwaga skupiłaby się na południu i wschodzie. Więc Rosja stałaby się mocarstwem głównie azjatyckim, uwikłanym w tamtejsze problemy i wojenki. Podobny błąd zrobiła I Rzeczpospolita, gdy magnaci zwrócili jej politykę na wschód a zaniedbali Zachód, który już wtedy rozdawał karty. Także i tym razem Rosja w takim scenariuszu ryzykuje wypadnięcie poza główny obieg, bo mimo, że np. Chiny stają się coraz ważniejsze to wciąż USA i Europa Zachodnia są najbardziej innowacyjne.
    2. Nie chodzi o wpływy Cerkwi a o jej propagandową pozycję, którą ewentualnie można rozgrywać. Jasne, że w Rosji to władza steruje Cerkwią, nie na odwrót. Jednak jeśli władza chce użyć Cerkwi jako narzędzia to dobrze byłoby, żeby to narzędzie miało jakąś moc. Cerkiew odcięta od korzeni z pewnością będzie miała mniejszy autorytet i być może posłuch, gdy władza nakaże jej urobić lud wg swoich wytycznych.
    Do pomyślenia jest też scenariusz, w którym jakieś państwo zewnętrzne przeprowadza atak propagandowy na Cerkiew rosyjską zarzucając jej oderwanie od korzeni. To osłabiłoby wpływ tej Cerkwi na lud rosyjski, a więc również wpływ władzy na tenże lud.
    Nie jestem pewien, jak realne są te scenariusze bo duchowość rosyjska to temat-ocean, a ja tylko go polizałem, ale z pewnością jest to jakiś element rosyjskości, który w dużej mierze łączy się z Ukrainą.
    3. Zgadzamy się co do strategicznego położenia Ukrainy dla kwestii przesyłu surowców – na czym opiera się rosyjska gospodarka.
    4. Obalenie legalnego prezydenta Ukrainy… To jest określenie słuszne z legalistycznego punktu widzenia. Realny punkt widzenia pozwala zauważyć jednak, że ów prezydent (podobnie jak Łukaszenka) był pionkiem Rosji. Co udowodnił zdradzając kraj i uciekając w objęcia Putina. Można oczywiście wytykać Ukraińcom, że nie przeprowadzili impeachmentu zgodnie z literą prawa, ale można też się zastanawiać, czy nie stało się tak dlatego, że zaczęli strzelać snajperzy?
    Swoją drogą, można odwrócić tą kwestię i podważyć legalność władzy Bolszewików, którzy również nielegalnie, w drodze rewolucji przejęli władzę w Rosji. Skoro obecne władze Rosji są prawnymi spadkobiercami ZSRS to czy na pewno mają legitymację prawną?
    Aczkolwiek zgadzam się, że Putinowi mogło w oczy zajrzeć widmo zamieszek, a te nie zawsze można kontrolować. I dlatego wolał zadziałać w państwie buforowym niż u siebie. Z tym, że przedobrzył – Krym mógł zająć bez takiego pośpiechu, który dużo zaprzepaścił. Pisałem o tym chyba w jednym ze wcześniejszych artykułów.
    5. Rosja silniejsza od Polski. Zależy jak definiować siłę. Na pewno posiada broń atomową, więc militarnie będzie bardziej potężna, nie pokonamy jej, chyba że chcemy, by naszym bogactwem narodowym było szkło i żużel. Natomiast siła gospodarcza to co innego. Żeby prowadzić wojny, czy w ogóle móc dyktować warunki trzeba mieć silną gospodarkę. Spójrzmy na Koreę Płn. – niby ma tą broń A, ale czy na dobrą sprawę jest w stanie kogoś do czegoś zmusić? Istnieje, bo dla wszystkich „zatroskanych” nią państw (w szczególności dla Chin i USA) jest to korzystne i tyle.
    Natomiast Rosja ma kapitał tylko dlatego, że sprzedaje surowce. Ten kapitał jest obecnie wiązany i wydatkowany na podbój Ukrainy i działania pokazowe naokoło (różne manewry wojskowe choćby). Jeśli zostaną dłużej przetrzymani to stopnieją ich rezerwy i będą bardziej podatni na sankcje (tak, wiem, o ile Zachód zechce je wprowadzić).
    Więc tak, uważam że siła Rosji ma dla nas znaczenie – wypompowana z sił Rosja nie będzie w stanie nam aż tak grozić, popadnie w marazm znany z ostatniej dekady zeszłego wieku.

    Reszta jutro, zrobiło się dość późno. Pozdrawiam.

  3. Dziękuję za rzeczową odpowiedź.

    Ad 1. Wydaje mi się, że Azja nie jest substytutem Ukrainy dla Rosji, która może sobie pozwolić na to, żeby w okolicach Morza Czarnego nie mieć formalnie terenów, ale nie może sobie pozwolić na utratę wpływów. Polecam poniższą lekturę:
    http://www.fronda.pl/blogi/nie-jestesmy-z-tego-swiata/wojna-na-ukrainie-z-szerszego-geopolitycznego-punktu-widzenia,37918.html
    Pełna zgoda natomiast co do błędności polityki I RP.

    Ad 2. Chodziło mi raczej o to, że władza rosyjska raczej nie używa Cerkwi jako narzędzia propagandowego, bo ani wiele by to nie dało, ani władza nie ma takiej potrzeby. Jedyną przydatność Cerkwi dla Kremla widzę w tym, że jeśli Cerkiew całkiem wymknie się Kremlowi spod kontroli, to przez odpowiednio sprytnych manipulatorów może zostać użyta do wzniecenia w kilku miejscach Rosji separatystycznych ognisk zapalnych. Ale i to wydaje mi się mało prawdopodobne.

    Ad 4. Trudno powiedzieć, czy był pionkiem Putina czy zwyczajnym tchórzem. Putin pewnie wolałby mieć Janukowycza niż Poroszczenkę. To co, nie był w stanie zapewnić mu ochrony? Był za słaby, żeby Janukowycz w tę ochronę uwierzył? Wolał mieć Krym wewnątrz Rosji zamiast swojego człowieka na czele całej Ukrainy? Żadne z powyższych mnie nie przekonuje, chyba że Poroszczenko też jest pionkiem Putina.
    Władza bolszewików też była nielegalna. Polityka realna wymaga jednak, aby uznawać stan zastany, jeśli jego zmiana jest niemożliwa lub nieopłacalna (przy czym liczy się punkt widzenia państwa, w imieniu którego polityka realna jest prowadzona). Temu służy między innymi instytucja przedawnienia. Jak pisałem o legalności, to nie miałem na myśli tego, że legalizm jest jakąś świętością, tylko to, że użycie siły przeciwko prawu jest zawsze znakomitym pretekstem do wkroczenia przeciwko tej sile z zewnątrz. I jest duża szansa, że ktoś z tego pretekstu skorzysta. Jeśli na Ukrainie nastąpiło naruszenie zasady legitymizmu, to należy się spodziewać ostrej reakcji ze strony tych, którym najbardziej zależy na tym, żeby zasada legitymizmu została zachowana, czyli przywódców największych państw.

    Ad 5. Rosja jest silna gospodarczo i militarnie, a Korea Płn. najwyżej militarnie (a i to nie jest pewne). Natomiast przy obecnych odległościach kwestia, czy Korea Płn. jest silniejsza od Polski, jakoś mnie nie martwi. Ale jakoś też wcale nie jestem pewien odpowiedzi.
    Osłabienie gospodarcze Rosji nie jest takie proste. Ich kapitałem są surowce, a nie dolary akceptowane w zamian. To raczej kupującym zależy na tym, żeby ich waluta, czyli de facto sama obietnica, że cyfrowy zapis jest cokolwiek wart, była akceptowana jako ekwiwalent czegoś, czym naprawdę da się najeść lub ogrzać. Jako ciekawostkę proponuję sobie zestawić momenty amerykańskiej inwazji na Irak i na Libię z momentami, w których Saddam Husajn i Muammar Kadafi zaczęli kręcić nosem na koncepcję przyjmowania dolarów w zamian za ropę.
    Wracając do ad remu: sankcje uderzą przede wszystkim w odbiorców gazu. Zanim UE dogada się w kwestii własnych źródeł i przestanie dyrektywami realizować partykularne interesy państw zrzeszonych w federacji udając, że prowadzi wspólną politykę, to Rosja zdoła się odpowiednio wzmocnić. A później choćby wymieni z Chińczykami gaz za złoto. A skąd Chiny wezmą złoto? Zażądają z dnia na dzień wykupienia wszystkich obligacji amerykańskich, które ma chiński rząd. To istotnie będzie solidna sankcja gospodarcza. Tylko że wymierzona nie w Rosję.

    Z pozdrowieniami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *