Sejm

Egzorcyzmy idei

Nie myślałem, że zniżę się do komentowania tutaj bieżącej młócki politycznej, ale cóż, wiadoma siła jeszcze nie zaczęła rządzić, a już wyprawia takie rzeczy, że włos się jeży.

Ale dziś bardziej lajtowo, choć w tym samym temacie. Posłowie PiS odziedziczyli w Sejmie pokoje po Twoim Ruchu Palikota. Pokoje, w których Palikot, ucieleśnienie lewackiego zła walczył z katolickim dobrem. To nie mój wymysł, jedynie parafraza oświadczeń posłów PiS.

Ja wiem, że to szopka medialna, ale mimo wszystko groźna o tyle, że prezentuje swego rodzaju pogardę dla prawa. Tak tak, PiS planuje zmianę Konstytucji, ale na razie w obecnie obowiązującej widnieje zapis:

Art. 25.

  1. […]
  2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
  3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.

Można argumentować, że p. 2 tego przepisu daje posłom PiS licencję na wyrażanie swoich poglądów w życiu publicznym. Ale zaraz,  jaką bezstronność zachowali oni wobec przekonań światopoglądowych Palikota et consortes? Czyż zatrudniając egzorcystę, by usunął pozostałe po nim miazmaty nieczystych idei nie naruszyli tego przepisu? Ten artykuł odnosi się do działań władz (wśród których znaleźli się posłowie PiS) wobec wszystkich a nie siebie samych.

Na tym właśnie polega niepokój sporej części Polaków bardziej liberalnych, nie związanych z katolicyzmem: że  zostaną uznani za niegodnych bycia Polakami i staną się podludźmi we własnym kraju.

Państwo a wiara, państwo a religia

Niektórzy katolicy zdają się uważać, że funkcjonariusz publiczny w pierwszej kolejności powinien stać na straży wartości które wyznaje, ponieważ w demokracji wyborcy głosują na swojego przedstawiciela, który reprezentuje interesy i poglądy tychże.

Otóż wybór na posła nie stawia człowieka ponad prawem, nie daje licencji na postępowanie wg własnego, ideologicznego widzimisię. Choćby dlatego, że można głosować na daną osobę nie tylko ze względu na reprezentację poglądów, ale również interesów czy wręcz dlatego, by nie wszedł do Parlamentu ktoś inny. Nie jest więc powiedziane, że podziela się poglądy kandydata, na którego się głosuje.

Ale przede wszystkim: obowiązuje nas prawo, Konstytucja w Art. 2 określa, że Polska jest państwem prawa, a Art. 87 określa jego źródła. Nie ma wśród nich poglądów funkcjonariuszy publicznych, jest za to prawo stanowione. Art. 7 z kolei określa, że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

 Wierzący a niewierzący

Osoby wierzące podnoszą też argument, że niewierzący nie powinni się tu wtrącać – bo jeżeli ktoś jest niewierzący to co za różnica czy ściany były czy nie były pokropione?

To nie tak. Nie chodzi o to, że to dla mnie jakieś świętokradztwo, nie oburza mnie rytuał, ale jego znaczenie i przyporządkowanie do dominującej religii, która uświęca i namaszcza nową władzę – więc ma nad nią zwierzchność. Druga sprawa, że traktowanie Palikota jako demona jest dla niego obraźliwe. Trzecia sprawa, że dla osób niewierzących, religijne odsądzanie innych ludzi od człowieczeństwa za ich poglądy jest fanatyzmem, którego nie tolerują.

Ergo

Nie przeszkadza mi praktykowanie wiary przez obywateli tylko jej publiczne praktykowanie za publiczne pieniądze przez funkcjonariuszy publicznych, konstytucyjnie zobowiązanych do zachowania świeckości Państwa i jego rozdzielności od Kościoła.

Nikt nie każe owym funkcjonariuszom wyzbywać się przekonań – prywatnie mogą wierzyć w co chcą i praktykować w granicach prawa. W ramach funkcji publicznych zaś mają stać na straży świeckości Państwa a nie robić z Sejmu przybudówkę do Kościoła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *