https://en.wikipedia.org/wiki/File:Azaz,_Syria.jpg

Geopolityka wokół Syrii

Dzisiaj w „Rzeczpospolitej” dobry artykuł pt. „Francja zaatakuje Państwo Islamskie z powietrza” nt. kryzysu, z którym boryka się obecnie Syria. Choć pierwsza część artykułu odnosi się do wydarzeń bieżących, szczególnie polecam drugą część, która dobrze naświetla tło geopolityczne.

Jak wspominałem wcześniej na blogu: reżim Asada jest sojusznikiem Rosji. A Rosja instrumentalnie używa go do dokopania Unii Europejskiej, która śmiała wprowadzić sankcje. Zaś cała rozgrywka odbywa się tak naprawdę między Rosją a USA (do którego Europa jest tylko przybudówką w ramach NATO). Zaczęło się od Arabskiej Wiosny, która wg Rosji została sprowokowana przez CIA a miała na celu odcięcie wpływów rosyjskich w regionie.

Przyjmując tą rosyjską logikę:

  1. w 2008 Rosja atakuje Gruzję, w której USA szkolą wojska gruzińskie i dostarczają im sprzęt
  2. pod koniec 2010 CIA prowokuje Arabską Wiosnę (a być może już w 2009/2010 gdy władze w Iranie twierdziły, że masowe protesty są inspirowane przez Zachód) – Iran, Syria i Libia to byli lub obecni sojusznicy Rosji
  3. w połowie marca 2011 koalicja państw zachodnich pod egidą ONZ atakuje Libię, wprowadzając wcześniej embargo na dostawy broni do Libii, na którym bardzo ucierpiały interesy rosyjskie
  4. w lipcu 2011 zaczyna się powstanie w Syrii
  5. od początku konfliktu Rosja realizuje potężne dostawy uzbrojenia dla zaprzyjaźnionego reżimu. Później w Syrii zjawiają się „doradcy” trenujący siły syryjskie w obsłudze i konserwujące sprzęt. Jeszcze później personel rosyjski wręcz obsługiwał sprzęt przeciwlotniczy. Do tego GRU prowadzi tam ośrodki wywiadowczo-nasłuchowe.
  6. w 2012 CIA przez Katar przekazuje broń rebeliantom
  7. od połowy 2012 CIA szkoli rebeliantów
  8. od połowy 2013 USA dostarczają broń rebeliantom
  9. koniec 2013 – Euromajdan. Rosja oskarża USA o wspieranie środowisk pro-zachodnich i przewrotu na Ukrainie. Wcześniej ówczesny prezydent Janukowycz był wzywany do Moskwy na „konsultacje” z prezydentem Putinem a Rosja bardzo stanowczo przeciwstawiała się planom zacieśnienia współpracy między Ukrainą a Unią Europejską.
  10. marzec 2014 – kryzys Krymski. Rosja anektuje Krym. Następnie jej pacynki przejmują kontrolę nad wschodem Ukrainy. Po stronie samozwańczych republik ludowych walczą żołnierze rosyjscy potajemnie oddelegowani na front.
  11. we wrześniu 2014 siły USA angażują się w walkę przeciw ISIS. Przed ich wejściem Rosja zwija ośrodek wywiadowczy przy granicy z Izraelem.
  12. W ostatnich dniach odbyła się rozmowa Kerry-Ławrow, w której Kerry wyraża obawy o zdrowie rosyjskiego personelu zaangażowanego w Syrii na skutek ewentualnych działań amerykańskich.

Wypada dodać, że w ONZ Rosja działa w tym względzie ręka w rękę z Chinami.

Spojrzenie z dystansu

Nie wiem, jak było z tym zaangażowaniem CIA czy ogólnie USA, które miałoby prowokować Rosję. Jednak z historii wiemy, że USA ma bogatą tradycję wspierania zmian rządów. Z drugiej strony Rosja oględnie mówiąc bardzo źle zniosła upadek ZSRS i od czasu dojścia do władzy Putina postawiła sobie za cel odbudowę pozycji mocarstwowej i „dumy narodowej”. Więc CIA i USA mogą być równie dobrze wygodną wymówką dla bardzo przecież sprawnej rosyjskiej propagandy.

Jednak biorąc pod uwagę naszą sytuację w zasadzie nie ma znaczenia czy to USA zaczęły czy Rosja. A może wszyscy są chińskimi marionetkami. Ważne, że światowe potęgi toczą ze sobą wojnę o wpływy i dominację a ich tak zwani „sojusznicy” są w tej grze pionkami, rozgrywanymi na geopolitycznej szachownicy. Niestety, wygląda na to, że nie możemy już nie uczestniczyć w tej rozgrywce – zostaliśmy wzięci w kleszcze – północno wschodnią flankę NATO angażuje Ukraina,  południowo-wschodnią – Syria a zaplecze – Libia.

Uchodźcy? Uchodźcy są w tej rozgrywce instrumentalnie traktowani jako broń i narzędzie presji. Równie instrumentalnie jak w 1939, gdy Niemcy bombardowali miasta i ostrzeliwali kolumny uchodźców by wprowadzić chaos i uniemożliwić przemieszczanie polskich wojsk.

Wniosek

Nie wystarczy jedynie przyjmować imigrantów jak chcą Niemcy, bo to nie likwiduje przyczyny problemu jaką jest gra mocarstw, w której celem pośrednim jest zaszkodzenie Unii Europejskiej. Unia nie ma wyjścia i musi się w bardziej zdecydowany sposób zaangażować w tą grę. Niestety, nieuchronnie doprowadzi to do eskalacji napięcia z Rosją.

6 myśli nt. „Geopolityka wokół Syrii”

  1. Ok, ale operację w Osetii zaczęła Gruzja, żeby odzyskać swoje terytorium. Tutaj akurat Rosja tylko wykorzystała okazję, żeby rozbić Gruzińskie wojska. Pewnie liczyli, że będą mogli wejść do Gruzji, a tu niespodzianka.

    1. No cóż, nie do końca wiadomo jak to było z tym atakowaniem Osetii. Jak zwykle w takich razach każda strona trąbi o swoim stanowisku. Strona rosyjska twierdzi, że działała w obronie Osetyjczyków, z których część miała rosyjskie dokumenty. Strona gruzińska zaś twierdziła, że wysłała wojska do Osetii bo odpowiadała na ataki i prowokacje ze strony Osetii. Możemy sobie gdybać, której stronie wierzyć, jednak mając w pamięci późniejsze rosyjskie operacje na Krymie i wschodzie Ukrainy, jak również widząc sposób działania rosyjskiej propagandy wierzyłbym raczej Gruzinom. Choć nie bezgranicznie – patrz niejasności związane z atakiem na konwój prezydenta Kaczyńskiego podczas jego wizyty w Gruzji.

      1. Sądząc po szybkości reakcji Rosji i późniejszych poważnych reformach armii, w szczególności wojsk powietrzno- desantowych, po prostu nie liczyli, że ich dotychczasowe prowokacje aż tak mocno zdenerwują Gruzinów. Dodatkowo nie uwierzyli, że przy tak wielkiej dyspozycji sił Gruzini jednak zdecydują się na taką operację. Postaram ci się podesłać artykuł po angielsku o zmianach jakie zaszły w wyniku tej wojny w siłach Rosyjskich , zwłaszcza w wojskach szybkiego reagowania (jak tylko go odnajdę) .

        1. Wygląda na to, że masz rację. Prowokacje rosyjskie mnożyły się tam od dłuższego czasu. Od wydawania Osetyjczykom rosyjskich paszportów po zwiększenie liczebności wojsk „rozjemczych” w Osetii i ich bierności wobec ataków Osetyjczyków na Gruzinów i vice versa.

          Mam jednak wrażenie, że tam miała miejsce jakaś bardziej ukryta gra. Zauważ, że tuż przed wojną gruzińsko-rosyjską miały miejsce najpierw manewry rosyjskie, podczas których ćwiczono pomoc „siłom pokojowym” w Abchazji i Osetii – na ich okoliczność wzmocniono te garnizony. Zaraz później odbyły się manewry połączonych sił USA i Gruzji. Jak tylko się skończyły zaczęły się incydenty w Osetii i tydzień później wybuchła wojna.

          Moim zdaniem i Rosja i USA myśleli, że ot, postraszą sobie, postraszą, może będzie eskalacja napięcia, ale skończy się jak zwykle i dalej będą grać swoje szachy. Tymczasem Saakaszwili wyłamał się ze schematu.

          Oczywiście, może też być tak, że Rosjanie uznali, że USA grają na oskrzydlenie ich na Kaukazie, co zagraża ich interesom i stwierdzili, że pora coś z tym zrobić. Wyszło jak wyszło – okazało się, że Gruzja zaatakowała pierwsza (no skąd my to znamy?) a armia jest nieprzygotowana.

          1. O, z dzisiejszej Gazety Prawnej:
            „Jak mówi Jacek Bartosiak, w większości światowych rozgrywek w ostatnich mileniach nikt nie planował wojen. One wybuchają przez przypadek, są wypadkową pomyłek, głupich ruchów, nieszczęśliwego splotu wydarzeń. Jak w 1914 r., kiedy wydawało się, że świat podąża do doskonałości, kiedy nikt nie miał apetytu na jakieś globalne zmagania, ale się potoczyło, rozwaliło, poleciało.”
            W ogóle bardzo fajny choć raczej ogólny artykuł, polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *