Imigracja z Afryki i odpowiedź UE - Operacja Tryton

Imigracja z Afryki

Ostatnimi czasy coraz większym problemem staje się imigracja z Afryki. Imigranci masowo przepływają Morze Śródziemne, by znaleźć azyl w Europie. W związku z tym państwa Unii Europejskiej obciążone tym problemem nawołują do solidarności i przejęcia części imigrantów.

Ilu? Czy zdajecie sobie sprawę ze skali problemu? W 2010 roku w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie i w Turcji żyło w sumie 488 mln ludzi. Wg prognoz demograficznych w 2050 będzie ich 774 mln. Jeszcze bardziej dramatycznie wzrośnie liczba ludności a Afryce Subsaharyjskiej – z 831 mln w 2010 do 2075 mln (tak, ponad 2 miliardy) w 2050. Dla porównania: Unia Europejska w 2013 miała 507 mln mieszkańców i liczba ta do 2050 nieco spadnie

Więc skoro już teraz mamy exodus, to wyobraźcie sobie jak wzrastać będzie ciśnienie demograficzne.  Bo przecież nie zanosi się na to, żeby tam skończyła się bieda czy konflikty, a do tego przecież dojdą problemy klimatyczne. No to ilu będzie chętnych do migracji i ilu mamy docelowo osiedlić? Czy jest jakiś długofalowy plan? O tym nic się nie słyszy, działania proponowane przez UE wyglądają na bieżące gaszenie pożaru – jakby go można było ugasić.

Osiedlanie tych imigrantów tutaj, w Europie to droga donikąd – im więcej przyjmiemy, tym więcej przypłynie – bo tamtym się udało dopłynąć, bo ściągną rodziny, bo skoro tym przemytnikom się powodzi, to czemu nie zostać przemytnikiem. Nasze systemy pomocy społecznej mają skończony budżet, zresztą już nie dają rady z emeryturami, zasiłki są symboliczne a służba zdrowia – niedofinansowana. I co, mamy ją dociążać coraz większą liczbą potrzebujących, którzy nie dokładają do systemu? To na pewno nie spodoba się naszym rodakom, którzy zmuszeni są korzystać z pomocy państwa i stanie się zarzewiem konfliktu.

Tego problemu nie da się rozwiązać w Europie. Trzeba rozwiązać go w Afryce, sprawić, żeby ludzie nie chcieli stamtąd uciekać. Z jednej strony wymaga to pomocy ekonomicznej ale z drugiej również stanowczości – np. pomocy w rozbrojeniu bojówek i watażków.

14 myśli nt. „Imigracja z Afryki”

    1. Właśnie do Razemb nawiązywałam, rozbawili mnie dzisiaj. W zależności od tego, co w danym momencie pasuje im udowadniać, Polaków albo na jedzenie nie stać, albo się od dobrobytu w dupach przewraca.

  1. Septimus, mozesz rozwinac mysl, te o „traktowaniu jak bydlo”? W sensie, ze kto ma przestac: Ty, ja? Przecietny Polak? Przecietny Europejczyk? Przecietny bialy? I czym sie przejawia to traktowanie jak bydlo?

    I tak, masz racje, mozemy przyjac kilka tysiecy emigrantow i byc moze nawet tego nie zauwazymy. Ale wtedy co dalej? Gdzie ich ulokowac? Usadzic kilka tysiecy w jednym miejscu na kupie czy moze podzielic i porozrzucac po calym kraju? Zakwaterowac ich w obozach, w barakach czy przydzielic mieszkania socjalne? Integrowac, uczyc jezyka, tworzyc miejsca pracy czy po prostu ich gdzies zmiesc pod dywan na kilka lat, majac nadzieje beda siedziec grzecznie az kiedys w koncu wojna sie skonczy, a oni spakuja sie i wroca do siebie? I kilka tysiecy, czyli ile? Przyjmujemy 1000 i koniec, 1001 niech sie topi? Bo jesli przyjmiemy 1000, to dlaczego nie dwa, trzy, pietnascie? Jest jakikolwiek plan na CO PO TYM JAK JUZ ICH PRZYJMIEMY?

    (Sa ludzie, ktorzy masowo przygarniaja bezdomne koty, bo przeciez nie mozna pozwolic, zeby zdychaly na ulicy, a potem maja tych kotow 50 i brud, smrod i ubostwo, zwierzeta choruja, we wlasnym gownie siedza i zzeraja sie nawzajem, ale wazne, ze nie na ulicy. Tak mi sie skojarzylo.)

  2. Wlasnie o brak pomyslow sie rochodzi, bo naprawde latwo jest hiperbolizowac o imigrantach, ze „jesli masz serce, to plyniesz im na ratunek” albo „jesli masz rozum, to strzelasz z kalacha”, ale do cholery, ktos musi wziac odpowiedzialnosc i pomyslec, co dalej. I wlasnie tutaj partia Razem kolejny raz pokazala, ze jedyne, co potrafia, to memy skladac.

    1. No to podziel sie tym pomyslem i konkretnymi, sprawdzonymi rozwiazaniami, ktore gwarantuja powodzenie masowych przesiedlen, pelna integracje i powszechna szczesliwosc. I prosze, niech to bedzie cos wiecej niz tylko „jesli wszyscy bedziemy sie kochac i szanowac, to zapanuje pokoj i dobrobyt”. Bo jak sie okazuje, nawet bezposrednio zainteresowani maja watpliwosci co do „jak”: http://goo.gl/ryvYNT

      „Tylko że temat jest bardzo trudny i skomplikowany – trzeba się zastanowić, czy jesteśmy na nich przygotowani. My jako Fundacja dla Somalii deklarujemy chęć pomocy i jesteśmy gotowi. Ale czy państwo polskie ma środki finansowe, ma infrastrukturę, ma plan, jak się zająć imigrantami? Co do tego nie jestem już pewien. I to dopiero po ocenie takiej gotowości Polska powinna podjąć decyzję, czy jest w stanie kogokolwiek przyjąć. „

    2. Widze, ze hiperbole wychodza Ci bardzo ladnie, ale ok, podejme: jesli zdarzy mi sie powazny wypadek i uratuja mi zycie tylko po to, zebym miala wegetowac podlaczona do maszyn, to wole, zeby nie ratowali i rozdali narzady tym, ktorzy moga miec z nich jakis pozytek.

      Co do konkretnych rozwiazan, to wlasnie od kilku tygodni temat osrodkow i ich przygotowania do przyjecia tysiecy uchodzcow robi furrore w internetach. Ja wiem, ze fajnie sie „ma serce” i to tak rozkosznie byc „sprawiedliwym wsrod”, ale czasem naprawde warto zejsc na ziemie i sie zastanowic, co dalej.

  3. Tutaj chodzi o politykę imigracyjną, nikt nie chce (a nawet za bardzo nie ma możliwości) traktować ludzi jak bydło. Każde państwo decyduje czy wpuści danego człowieka czy nie. Np. USA robią nam, Polakom, problemy wizowe. Czy to znaczy, że traktują nas jak bydło? Nie, dbają po prostu o to, żeby mieć kontrolę nad tym, kto się do nich sprowadza, czy ma widoki na pracę, czy nie zabierze pracy innym, nie jest potencjalnie niebezpieczny itd.
    I do tego to się sprowadza. Można, nawet trzeba pomagać, ale trzeba się liczyć z kosztami. Kosztem są nie tylko pieniądze, jakie trzeba wydać na utrzymanie uchodźców ale również na ich ew. integrację, zapewnienie bezpieczeństwa i porządku itd. Te pieniądze można by wydać na przykład na podniesienie niskich przecież emerytur czy wydatkować je na służbę zdrowia. Jeśli nie, to trzeba wytłumaczyć społeczeństwu, że pieniądze zostaną wydane na imigrantów zamiast na nich. Poza kosztami finansowymi są też koszta społeczne – wzrost bezrobocia, wzrost przestępczości, ew. niepokoje społeczne na tle kulturowym itd. Państwo ponosi odpowiedzialność za sytuację na swoim terytorium więc musi mieć władzę decydowania, kogo wpuścić.
    I teraz, faktycznie może nie być problemu z przejęciem kilkuset czy kilku tysięcy uchodźców, nawet jeśli różni populiści będą twierdzić inaczej. Ale przywołana przeze mnie demografia wskazuje, że na tym się nie skończy. Eksplozja demograficzna, niepokoje oraz bieda sprawią, że będzie chciało emigrować coraz więcej osób – szczególnie zachęconych sukcesem poprzedników. I faktycznie – jeśli wsiądą na te łódeczki to ich los jest zagrożony, w sumie bardziej niż by siedzieli w tej Afryce.
    Toteż długofalowo stajemy przed wyborem – albo wpuszczamy coraz więcej imigrantów i ponosimy coraz większe koszta albo ograniczamy to zjawisko tak, żeby można było w ogóle integrować tych, których zdecydujemy się przyjąć. Bo w pierwszym przypadku na to się nie zanosi – po przekroczeniu pewnej liczby po prostu zbiją się w imigranckie enklawy i wtedy zaczną się prawdziwe problemy. Jednak by możliwe było drugie rozwiązanie – ograniczenie imigracji – trzeba zawracać co najmniej część imigrantów a najlepiej przekonać ich, by w ogóle nie wyjeżdżali.
    Myślę, że spora część przeciwników imigracji tak naprawdę obawia się nie tyle kilku tysięcy ludzi, którzy zginą w tłumie, ale właśnie braku planu na przyszłość, jakiegoś pomysłu jak opanować sytuację, żeby możliwa była koegzystencja. Ludzie są skłonni pomagać, ale nie gdy obawiają się o swoją przyszłość, o swoje bezpieczeństwo. Nieufność względem polityków w tym temacie bierze się zaś nie tylko z tego, że na razie nic nie wskazuje na jakiś plan, raczej na gaszenie pożaru, ale również z przekonania, że nasze państwo jest słabe i obywatele będą zmuszeni radzić sobie sami z problemem, który rząd ściąga im na głowy.
    Uf, wiem że nie wyczerpałem wszystkich wątków tu poruszonych, ale to może następnym razem.

    1. Jak to tymczasowym? Czyli później ich wydalimy? Sami wyjadą? Trzeba jednak przyjąć, że będą chcieli zostać i jakoś zorganizować ich koegzystencję tutaj. No bo zamknięcie ich w jakiś obozach dla uchodźców to byłoby dopiero potraktowanie ich jak bydło, nie? Ale jeszcze raz powtarzam – na to nie ma planu, nie ma żadnej rozsądnej dyskusji społecznej (po wypuszczanie memów to jest gra na emocjach a nie rozsądna dyskusja). Kurcze, my mamy problem z integracją Romów, co dopiero mówić o integracji większej liczby Arabów i Murzynów!

    2. No tak, mamy Schengen. Mogą wyjechać gdzieś, gdzie mają lepsze widoki na pracę, lepszy socjal czy po prostu więcej już zakorzenionych ziomków. Tylko czy to po pewnym czasie nie będzie oznaczało końca Schengen?
      Biorąc zaś pod uwagę sytuację w Afryce, azyl jeszcze długo nie przestanie być zasadny. Zresztą, czy inne państwa wydalają tych ludzi, którzy przecież osiedlają się na Zachodzi i Północy już od kilkudziesięciu lat? Nie, jest ich tam coraz więcej, zakładają rodziny, integrują się słabo i też nikt za bardzo nie ma na nich pomysłu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *