z enwiki

Krym: co może Rosja

Jak pisałem poprzednio, Rosja ma trzy opcje jeśli chodzi o Krym: aneksję, oderwanie od Ukrainy jak Osetii czy Abchazji i rozszerzeniu autonomii Krymu w referendum i zainstalowanie marionetkowego rządu.

  • Aneksja – opcja obarczona największymi konsekwencjami ale dająca największą (choć nie całkowita) kontrolę nad przyłączonym terytorium. Nie całkowitą ponieważ na Krymie mimo wysiłków Rosjan wciąż 10% populacji to Tatarzy – wierni Ukrainie i zapowiadający walkę zbrojną z Rosjanami w radzie secesji Krymu. Po dozbrojeniu przez Ukrainę mogliby stać się partyzantką.
    Jednak aneksja wiązałaby się ze złamaniem przez Rosję Memorandum Budapesztańskiego, w którym to Rosja, USA i Wielka Brytania zagwarantowały nienaruszalność granic Ukrainy. Przede wszystkim jednak doprowadziłoby to do wojny z Ukrainą, a rosyjskiej gospodarki na to (podobno) nie stać.
    Właśnie zakończyła się olimpiada w Soczi. Tą olimpiadą Putin chciał pokazać wielkość Rosji, jej mocarstwowe aspiracje i  i jednocześnie zbudować pozytywny PR. Jednak wojna z Ukrainą byłaby podeptaniem umowy międzynarodowej i zaprzepaszczeniem zarówno uznania na arenie międzynarodowej jak i jakiegokolwiek dobrego PR-u.
    Wstrzymanie handlu między Ukrainą a Rosją w razie wojny jest raczej oczywiste. Ponad 5% rosyjskiego importu pochodzi z Ukrainy, poza tym przez Ukrainę przebiega rurociąg Przyjaźń II, którym z Rosji do Słowacji, Czech i Węgier płynie rosyjska ropa. Jego przerwanie uniemożliwiłoby jej dostawy do państw zachodnich, co uderzyłoby Rosję po kieszeni.
  • Oderwanie Krymu od Ukraina przez działania oddolne. Widzieliśmy to już w Abchazji czy Osetii. Rosyjskojęzyczni mieszkańcy proszą matuszkę Rassiję o opiekę, ta daje im rosyjskie paszporty. Tutaj zapewne chodziłoby o secesję Krymu, który następnie przystąpiłby do Federacji Rosyjskiej. W razie oporu Ukrainy, wojska rosyjskie wkraczają – jakby nie było to już nie jest terytorium Ukraina, Memorandum nie przeszkadza – i bierze co ich.
    Większość (60%) ludności Krymu to jednak Rosjanie, już teraz świetnie się dogadują z Moskwą i są dyspozycyjni wobec niej.
  • Poczekanie na referendum ws. autonomii Krymu. Najmniej angażujący Rosję scenariusz. Wystarczy, by owa autonomia umożliwiała Krymowi prowadzenie samodzielnej polityki zagranicznej (choć dziwny to byłby twór), wtedy mogą ułożyć sobie stosunki z Rosją tak przyjaźnie jak tylko chcą. Czekać też długo nie muszą – do 30.03.2014. A jak głosi stara radziecka prawda: „nieważne jak głosują, ważne kto liczy głosy”.

Co zrobi Putin? Rozsądek nakazywałby wybrać sprawdzoną opcję 2, opcja 3 wymaga może więcej zachodu z utrzymywaniem marionetkowego rządu Krymu, ale również rozwiązuje problem – i to w krótkim terminie.

Dlaczego zatem wydaje się, że Putin konsekwentnie prze do wojny? Gotowość zachodniego okręgu wojskowego, wojsk desantowych, desanty i wyprowadzenie wojsk z baz, floty z portu… Oczywiście, argumentem jest „zapewnienie bezpieczeństwa Rosjanom na terytorium Ukrainy” oraz „porządku w kraju, w którym dokonano zamachu stanu”. Pierwszy argument słyszeliśmy w 1939, drugi już 1791. Można więc śmiało powiedzieć: „Bulshit”.

Powodem może być to, że boi się, że jeśli nie zdławi Euromajdanu to okaże słabość, a wkrótce lud powstanie przeciw niemu. Poza tym może nie chcieć ograniczać się do Krymu skoro może zawalczyć o całą – lub w ostateczności o wschodnią – Ukrainę.

Musi więc być twardy. W zasadzie nie potrzebuje mieć na własność Krymu jeśli będzie miał marionetkowego prezydenta i rząd Ukrainy. Ma go zresztą – w sanatorium pod Moskwą. Trzeba go tylko z powrotem zainstalować na stołku. Skoro Janukowycz nie poradził sobie z tłumieniem protestów, stłumi je bratnia pomoc. A Janukowycz zrobi wszystko, o co Putin poprosi – jakżeby miał nie zrobić? Z takim długiem wdzięczności?

Co na to NATO? Nic. Przynajmniej póki płynie ropa i gaz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *