Obóz przejściowy dla uchodźców, Hamburg, Niemcy

Niemcy obiecane

Dwa tygodnie temu Niemcy ogłosiły, że jednostronnie odstępują od postanowień Regulacji Dublińskich ws. udzielania azylu dla uchodźców i postanowiły udzielać azylu wszystkim chętnym uchodźcom.

Już duży strumień uchodźców jeszcze się powiększył a masy migrantów zaczęły ciągnąć właśnie do Niemiec – i nie chciały nigdzie indziej. Masy ludzi tłumnie zgromadziły się na dworcu Keleti w Budapeszcie a następnie zaczęły pieszo podróżować w stronę Austrii i następnie Niemiec nie zważając na próby rejestracji czy kontroli podejmowane przez władze tych państw.  W szczególności władze Węgier miotały się nie mogąc ogarnąć chaosu.

Już w kwietniu tego roku różne grupy w Komisji Europejskiej zaczęły forsować ustalenie obowiązkowych kwot (ilości) uchodźców, jakie miałyby przyjąć poszczególne kraje Unii Europejskiej. Przez cały ten czas Niemcy są jednym z najbardziej zabiegający o to krajów i ich wysiłki są coraz bardziej stanowcze. Mamy tu więc pewną sprzeczność: z jednej strony Niemcy otwierają swoje granice i przyznają azyl dziesiątkom tysięcy migrantów a z drugiej – chcą ich „wyeksportować” za granicę. Często odbywałoby się to zresztą wbrew woli samych migrantów, którzy wręcz skandowali „Germany” bądź „Allemagne”. Zresztą, mamy strefę Schengen i swobodę podróżowania – teoretycznie migranci, którym nie podoba się w jednym kraju mogą się przenieść do innego. Oczywiście, dokumenty tożsamości i uprawnienia do przebywania w strefie Schengen można sprawdzać na całym jej terenie, ale biorąc pod uwagę ilość migrantów, byłaby to syzyfowa praca.

Jednak wczoraj Niemcy dokonały zwrotu o 180 stopni przywracając kontrole na granicy z Austrią. Stało się to z powodu przeładowania uchodźcami południowych landów. Prasa pisała wręcz o spektakularnej porażce Angeli Merkel, choć minister spraw zagranicznych RFN starał się łagodzić znaczenie tych kontroli i stara się je wykorzystać jako kolejny argument za wprowadzeniem kwot. Wcześniej obostrzenia transportowe wprowadziły Węgry i Dania, a Holandia i Czechy wzmacniają patrole graniczne.

Można więc wyobrazić sobie taką sytuację, że już wkrótce tłumy imigrantów zostaną odcięte na granicy niemiecko-austriackiej, wkrótce potem na austriacko-węgierskiej i w końcu zaczną gromadzić się na Węgrzech. Te ostatnie staną się wtedy raczej orędownikami niż przeciwnikami kwot dla migrantów i jedność Grupy Weszehradzkiej rozpadnie się, co może umożliwić przyjęcie w UE tych kwot.

Jak pisałem wcześniej, swoboda podróżowania w strefie Schengen oznacza jednak, że migranci mogliby przemieszczać się w jej obrębie i znów zgromadzić się np. w Niemczech. Możliwe więc, że dla wyegzekwowania kwot przywrócone zostaną kontrole graniczne – wtedy już raczej w całej Unii.

I to będzie koniec strefy Schengen, choć zapewne politycy będą starali się utrzymywać iluzję tymczasowości kontroli granicznych. Jednak uważam, że bez likwidacji przyczyn migracji poza Europą nie da się opanować samej migracji. Więc prowizorka znów się utrwali.

7 myśli nt. „Niemcy obiecane”

    1. No właśnie: układu, a nie UE. Chyba że twierdzisz, że zaistnienie takiej kontroli na którejkolwiek granicy powoduje, że przesłanka nie jest spełniona — co jest możliwą interpretacją, ale wówczas Schengen JUŻ nie istnieje.

    2. Czy przez „co najmniej półprzepuszczalne” chcesz powiedzieć, że dla Ciebie ideałem byłoby, gdyby granice zewnętrzne Schengen + granice Szwajcarii + granica Norwegii ze Szwecją i Finlandią były jak najbardziej przepuszczalne?

    3. Nie wiem, co byłoby ideałem, bo nie zastanawiałem się nad tym. Po prostu nie wydaje mi się, żeby np. Norwegia musiała koniecznie zwiększać kontrole na swoich granicach, skoro Bruksela nie może jej dyktować sposobu postępowania z migrantami, parytetów (słowo „kwota” mnie tu drażni, to kalka angielska), itd. — bo to pozostawia elastyczność pozwalającą szybko zareagować.

    4. Osobiście jestem zresztą zwolennikiem pełnej swobody przepływu ludzi, więc pewnie i pełnej przepuszczalności wszystkich granic (ale z kontrolami) — z tym że musiałoby za tym pójść duże zaostrzenia prawa, na czele z karą banicji za przestępstwa o ciężarze gatunkowym od kradzieży wzwyż oraz z karą śmierci za morderstwo z premedytacją lub akt terroru.

    5. Nie no, z tymi kontrolami to tak: sygnatariusze Schengen porozumieli się, zawarli umowę międzynarodową, więc ograniczyli swoją suwerenność w tym zakresie. MUSZĄ więc przestrzegać porozumienia – pilnować granic zewnętrznych Schengen i zaniechać kontroli paszportowej wewnątrz. Państwo może przywrócić kontrolę w razie nadzwyczajnych okoliczności, ale obecny przypadek Niemiec jest raczej naciągany. Jeżeli jakieś państwo wyłamuje się z postanowień to może prowokować efekt domina – szczególnie w takiej sytuacji jak teraz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *