Obywatel, który się zawiesił

Obywatel, który się zawiesił

Skończyłem właśnie czytać książkę Rafała Kosika „Obywatel, który się zawiesił„. To zbiorek opowiadań, których akcja osadzona jest (chyba tylko poza ostatnim) w Polsce przyszłości. Już za to plus, pamiętam, że był u nas taki czas, że Polska była passe.

Plusów znajduję znacznie więcej. Przede wszystkim świetne pomysły. Nie będę rzucał spoilerów ale pomysły, wokół których kręcą się opowiadania „Mgła” i „Ohyda” mnie po prostu urzekły. Pierwszy jest horrorem z SF-owym zakończeniem – i to udanym. Drugi prezentuje wizję Polski podzielonej na wirtualne państwa (EU-PL, RP4 i PRL2) i polityki sprzężonej z bezlitosnym marketingiem kojarzącym się z klasyką cyberpunka. Ten ostatni temat jest z kolei osią opowiadania „Za dobre to zrobiliśmy”. Mimo nieco niezgrabnego tytułu jest to całkiem niezły tekst o – ponadczasowych chyba – realiach pracy w branży kreatywnej: wyżymających deadline’ach, podporządkowaniu się pracy i postępującej dehumanizacji. I ta końcówka nieodparcie kojarząca mi się z „Magiem: Wstąpienie” 🙂

Kolejnymi ciekawymi tekstami są opowiadania o światach alternatywnych bardzo plastyczne „Szczelina” i „Skrytogrzesznicy”. W szczególności „Szczelina” ma bardzo oniryczny i tajemniczy klimat, który nasuwa mi skojarzenia mi się z „Zagubioną autostradą”. Na szczęście tekst Kosika jest zdecydowanie bardziej poukładany i sensowny niż dzieło Lyncha.

Autor nie stroni od polityki, a niektóre opowiadania są jej podporządkowane. Mimo, że jego konserwatywno-liberalne poglądy wyzierające z poszczególnych opowiadań niespecjalnie zgadzają się z moimi, to doceniam śmiałość wizji. Szkoda tylko, że czasem te poglądy są trochę zbyt nachalne i posunięte do takiego absurdu, że skóra cierpnie – dobrym przykładem jest tytułowe (na szczęście krótkie) opowiadanie. Oprócz tego tekstu nie przypadły mi do gustu jeszcze dwa inne: „Czy ktoś tu widział Boga” (które może nie jest złe – raczej nie dość dobre) i końcowe „Wyprawa szaleńców”, które odstaje od reszty i jest raczej nudne.

Summa summarum: warto. Zachęcam do przeczytania.
To była moja pierwsza książka Kosika, jaką przeczytałem i mam ochotę na kolejne. Następna w kolejce: „Kameleon” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *